Czego słuchasz w pracy?

fot. www.pixabay.com

Praca kreatywna wymaga skupienia. Odgłosy otaczające pracującego w skupieniu człowieka mogą sprzyjać jeszcze większej koncentracji. Mogą też rozpraszać.

Kiedy pracowałam w biurze, gdzie na dużej powierzchni siedziało razem wiele osób, często wybuchały spory o radio albo głośno puszczaną muzykę. Szczególne emocje budziło radio. Nie sposób było dogodzić wszystkim w kwestii wyboru stacji. Fani TRÓJKI nie dawali się przekonać, że muzyka z ESKI fantastycznie wpływa na kreatywność. Miłośnicy ZETKI nie chcieli słyszeć, że dyskusje w TOK FM sprzyjają natchnieniu. Kompromisem bywało CHILLI ZET, chociaż i w tym przypadku podnosiły się niezadowolone głosy, że to flaki z olejem.

Z muzyką nie było wcale łatwiej. Jedni odkopują bowiem swoje pokłady kreatywności  w oparach nowoczesnego jazzu. Innym najlepsze pomysły przychodzą do głowy, gdy w tle słychać kompozycje Leszka Możdżera.

Zaczęliśmy więc sięgać po osobiste słuchawki. Wówczas ci, którzy chcieli słuchać, słuchali indywidualnie. Kochający ciszę pławili się w niej bez ograniczeń. Gdy jednak ze słuchawek kolegi zaczęły dobiegać dźwięki słuchanej na cały regulator (!) wciąż tej samej popowej piosenki, miłośnicy ciszy nie wytrzymali…

Odkąd pracuję w domu, sama decyduję, co leci z głośnika laptopa albo wieży. Przetestowałam już wszystko. Wiem więc, że nowa ani żadna wcześniejsza płyta The National mojemu skupieniu nie sprzyja. Przykuwa uwagę, każe nucić i rozszyfrowywać słowa. 😉 Płyty innych wykonawców? Tak, wiele się nadaje. Jednak trzeba je zmieniać, wkładać do odtwarzacza, wyjmować, włączać, wyłączać. To rozprasza.

Spotify z początku wydawał się idealny. Znalazłam tam muzykę, której nie mam na płytach i na razie nie planuję kupować. Instrumentalne składanki Michaela Nymana i Keiko Matsui, Fismoll i Birdy to moi faworyci, jeśli chodzi o nieinwazyjną muzykę do pracy. Tylko te reklamy wykrzykiwane przez lektorów-amatorów… Nie sposób ich ściszyć, bo po ściszeniu do zera reklama zatrzymuje się. Czeka przyczajona, aż znów przekręcisz gałkę Volume, by wybuchnąć i zachęcać cię do przesłuchiwania jednego utworu, gdy akurat słuchasz drugiego. Jasne, to normalne, słuchać dwóch utworów jednocześnie. Wszyscy tak robią. 😉

Mogłabym oczywiście wybrać opcję płatną Spotify, bez reklam. Kiedy jednak okazało się, że po okresie próbnym Spotify sam ściągnie sobie należność z mojej karty, podziękowałam. Wolę sama zrobić przelew. Nie ma takiej opcji? To dziękuję.

Wreszcie ostatnio – bingo! Odkryłam idealną dla mnie opcję dźwiękową do pracy. NOISLI.COM – generator odgłosów w tle. Brzmi dziwnie? Na stronie www.noisli.com zebrano jedenaście naturalnych dźwięków – szum deszczu, pomruk burzy, powiew wiatru, ćwierkanie leśnych ptaków, szelest liści, odgłos płynącego strumienia, szum fal morskich, pluskanie wody, trzaskanie ognia w kominku, grające o zmroku cykady i gwar rozmów w pełnej ludzi kawiarni. Wybierasz dowolny dźwięk i słuchasz go do woli online. Będziesz go słyszeć w tle tak długo, jak długo twoje urządzenie będzie podłączone do Internetu.

Ekran Noisli.com

Na stronie dostępny jest również prosty edytor tekstu z opcją zapisywania pracy. Kolor tła witryny płynnie zmienia się, przechodząc przez całą gamę łagodnych i bardzo miłych dla oka odcieni. Według twórców strony zabieg ten wpływa na użytkownika chromoterapeutycznie. Łagodzi stres, przywraca spokój i relaksuje.

Odkąd wiem o Noisli.com, w odstawkę poszło Spotify, płyty i radio. Przynajmniej podczas pracy. Kiedy siadam do tłumaczenia lub pisania, moje domowe biuro zamienia się we wnętrze kawiarni 😉 Właśnie ten odgłos z bazy Noisli najbardziej mi odpowiada. Przytłumiony gwar kawiarnianych rozmów, śmiech, brzęk naczyń, szuranie krzeseł i inne bliżej niesprecyzowane odgłosy lokalu –nie rozpraszają. Szumią w tle zupełnie nieinwazyjnie, sprzyjając skupieniu. Może jednak coś w tym jest, że tak wiele osób przychodzi do kawiarni z laptopem, by popracować?