Let’s doodle!

doodle

Zdarza się Wam, że podczas przedłużającej się rozmowy telefonicznej lub niespecjalnie ciekawego spotkania zaczynacie bezwiednie szkicować coś w swoim kalendarzu, notatniku lub na wydruku z materiałami? Rysujecie kwiatki, zamalowujecie kratki albo kaligrafujecie swoje imię ozdobnym charakterem pisma?

Ja robię to nieustannie. Moje notatniki i luźne kartki z zapiskami ze spotkań i rozmów pokryte są łąkami kwiatów, stadami słoni oraz zgrajami kotów. Czasem przejedzie samochód. Wszechobecne są też niesprecyzowane esy-floresy oraz geometryczne wzory. Te ostatnie wyrastają jak grzyby po deszczu we wszystkich moich kratkowanych zeszytach.

Czynność ta w języku polskim nie ma przypisanej nazwy. Bazgranie, mazanie, rysowanie podczas spotkania? No nie brzmi, prawda? Tymczasem po angielsku i owszem. Rysować bezwiednie w czasie, gdy umysł zajęty jest zupełnie czym innym = to doodle. Rysunek powstały w wyniku takiej czynności = doodle.

Jak słusznie donosi Wikipedia, doodlesy występują najczęściej na marginesach szkolnych zeszytów i czynione są przez uczniów, którzy stracili zainteresowanie lekcją. Inne znane doodlesy powstają, jak wspomniałam wyżej, podczas rozmów telefonicznych, jeśli tylko pod ręką jest ołówek i kartka papieru.

Od niedawna wiem, że doodlingowi można oddawać się kolektywnie. Jest to możliwe za sprawą Natalii Talkowskiej, młodej Polki, która zrobiła całkiem niebanalną karierę w Londynie. Z Natalią zetknęłam się na grudniowym spotkaniu Geek Girls Carrots 3Miasto. Wystąpiła na nim z prezentacją, podczas której opowiadała o swojej drodze do punktu, w którym teraz się znajduje i o tym, jak powstała jej londyńska firma Natalka Design.

Natalia jest ilustratorką i realizuje rozmaite zlecenia związane z rysowaniem. Zajmuje się między innymi tak egzotyczną jeszcze w Polsce działalnością, jak robienie rysunkowych notatek ze spotkań i konferencji. Jak to wygląda? Podczas wydarzenia Natalia lub ktoś z jej zespołu jest obecny na sali i na żywo rysuje, o czym jest mowa. Powstaje w ten sposób coś na kształt wizualnej mapy spotkania i przeprowadzonych na nim rozmów. O ile dobrze pamiętam, uczestnicy mogą na żywo obserwować jej powstawanie, bo widok z tabletu wyświetlany jest na projektorze.

Podczas prezentacji Natalia wspomniała, że organizuje w Londynie nieformalne spotkania dla osób, które chcą wspólnie porysować przy winie i smacznych przekąskach. Grupa ludzi zbiera się cyklicznie w barze lub kawiarni. Rozmawiają, poznają się, a jednocześnie rysują na dużych arkuszach papieru, co komu w duszy aktualnie gra. Inicjatywa ta nazywa się Doodle-le-do [czyt. dudlidu]. O, do licha, pomyślałam, fantastyczna sprawa! Gdyby tak coś takiego było dostępne u nas…!

W myśl zasady „mówisz – masz”, nie musiałam długo czekać, by moje marzenie spełniło się. Małgosia Kusyk postanowiła zaimportować Doodle-le-do do Trójmiasta. Pomysł bardzo spodobał się Natalii. Pierwsza edycja Doodle-le-do 3city odbyła się 25 lutego w winiarni W Dobrym Gronie w Sopocie.

Stawiło się nań kilkanaście osób. Niektórzy znali się wcześniej. Inni, jak ja, przyszli nie znając nikogo z uczestników. Spędziliśmy dwie godziny przy winie, herbacie (ja, zmotoryzowana) i pysznych serach. Było nam trochę ciasno przy stole, bo zainteresowanie okazało się być większe, niż zakładano.

Małgosia zadbała o wyśmienite materiały do rysowania. Gdy wzięłam do ręki zestaw ze stu na oko flamastrów we wszystkich chyba kolorach występujących na Ziemi, przypomniały mi się czasy dzieciństwa. Wtedy takie mazaki miały tylko dzieci, których tatusiowie pracowali w Erefenie ;)

Nie było narzuconego tematu. Każdy mógł rysować to, o czym akurat myślał. Powstało więc kilka portretów, trochę zwierząt, kwiatów, owoców, krajobrazów oraz jedna wizualna notatka ze spotkania. Pisząca te słowa nie omieszkała naszkicować kilku słoni i kotów. Pod koniec spotkania zaczęło brakować miejsca na przeznaczonych do rysowania arkuszach. Sery i talerze zostały więc wyekspediowane do baru – rysowanie było ważniejsze niż konsumpcja.

Ekipa I edycji Doodle-li-do 3city

Ekipa I edycji Doodle-le-do 3city i ich dokonania. Fot. Karolina Letowska

Najbliższe Doodle-le-do 3city już 22 kwietnia. Widzimy się w Marmolada Chleb i Kawa w gdańskim Garnizonie. Jest tam bardzo długi stół, przy którym na pewno zmieszczą się wszyscy amatorzy kolektywnego doodlingu.

***

O spotkaniach Doodle-le-do można poczytać na stronie www.doodleledo.com i na profilu na Facebooku. Jeśli chcecie wpaść na następne trójmiejskie spotkanie, warto śledzić wydarzenia.